Kot wychodzący i jego nowy wróg

Kot wychodzący i jego nowy wróg

Wiele osób pozwala swoim kotom wychodzić na powietrze, do ogródka, do lasu bez opieki i kontroli.

Takie koty nazywa się kotami wychodzącymi.

Zdania są podzielonebo część osób uważa,

  1. że nie wolno wypuszczać,
  2. a druga część po prostu wypuszcza.

Wychodzącemu kotu samodzielnie  grozi wiele niebezpieczeństw.

Ilość  niebezpieczeństw zależy od okolicy w jakiej kot wychodzi.

Wychodzącemu kotu bez opieki grożą:

  • agresywni i wredni ludzie
  • samochody
  • psy
  • ptaki
  • a na wsi zwierzęta drapieżne np. lisy.
  • różne choroby
  • walki z innymi kotami
Pańcia na własne oczy widziała w Klubie Żeglarskim, który jest na obrzeżach miasta, jak piękny lis niósł latem w pysku zabitego czarnego kota.
Co można było zrobić? Nic…
 

Jest też problem różnego rodzaju chorób zakaźnych typu FIV lub FELV, bo walczące koty zarażają się nimi plus cała masa innych chorób.

Można napisać o tym bardzo wiele, a nawet ciekawą książkę, ale do tych już znanych wrogów kota na wolności doszedł jeszcze nowy.

Nazywa się jenot azjatycki i jego populacja w związku z ociepleniem klimatu coraz gwałtowniej się zwiększa na terenie Polski.

Jest już chyba wszędzie…

Zwykły wyjazd Pańci i Pana nad morze skończył się dyskusją z miejscowymi mieszkańcami właśnie o jenotach, które są na pewno w Krynicy Morskiej pomimo ogromnej ilości turystów.

To właśnie oni powiadali o tym, że te ładne drapieżniki atakują psy, a nawet młode lisy, które przecież są dużo większe od kotów. 

A ponoć jenot jada tylko małe gryzonie i takie tam drobiazgi…ehmmm…

Atakują bez problemu zwierzęta tak do 10 kg.

Jenot waży do 7 kg, a więc jest dobrym wojownikiem.

Kot przed nim się nie obroni.

Tak wygląda jenot azjatycki, jest piękny, ale to gatunek inwazyjny i wypiera rodzime gatunki

Jenot lubi w szczególności liściaste lasy,  lubi też obecność wody…

Do tej pory trzymał się lasów, ale skoro nie przeszkadzają mu turyści to znaczy, że jest go coraz więcej i wkracza do miast…

Zastanów się nad tym, czy przypadkiem w Twojej okolicy nie ma już jenotów. Wystarczy mu liściasty zagajnik i rzeczka lub jezioro…

Drugim wrogiem kotów

niedocenianym przez ludzi są czarne miejskie duże ptaki…

A są to znane nam wszystkim:

  • kruki, gawrony, kawki, wrony, sójki, sroki….

Wiedzieliśmy o tym, że koty boją się miejskich ptaków, tych dużych, czarnych, ale w tym roku mieliśmy okazję naocznie stwierdzić jak dokarmiane bezdomne dzikie koty bały się tych dużych ptaków.

Wystarczyło, że zrobiły kra, kra, kra i podleciały na sąsiedni dach, by koty uciekały w popłochu.

Zdjęcia robione z daleka, z okna, więc trudno je się robiło…

Zielony pojemnik był postawiony właśnie dla ochrony przed ptakami i deszczem, w środku stawiano jedzenie.

Jednym  z kotów, który mieszkał u Pańci i Pana była Aleczka, wzięta z Warszawy.

Ją i jej dzieci zaatakowały na trawniku właśnie takie duże czarne ptaki, dzieci zostały rozdziobane, ona przeżyła…

Aleczka i koty

Życie kota na wolności nie jest łatwe

i jeżeli czasami Twój kot nie wróci z takiej włóczęgi zastanów się, co go zjadło…

Czasami są jednak warunki do tego, by kota wypuszczać na dwór, ale dobrze jest wiedzieć, gdzie przebywa i mieć go na oku.

U nas w domu są 2 takie półdzikie koty nie nadające się niestety do adopcji. Latem są wychodzące, zimą siedzą w domu, mają swój pokój.

Co powoduje, że są wypuszczane?

  1. Nie podchodzą do ludzi, nie lubią ich i boją się.
  2. Dom ma ciekawe położenie, bo tuż obok przedszkola, więc na tej małej uliczce samochody jeżdżą bardzo wolno, a że jest wąsko to i nie ma jak piratować, bo można uszkodzić samochód albo nie daj Panie Boże dziecko, więc wszyscy jeżdżą bardzo ostrożnie.
  3. Dom znajduje się w środku dzielnicy domków jednorodzinnych.
  4. Płoty są wokół nie do przeskoczenia, a jedyny z przodu ich nie interesuje na szczęście, bo tam chodzą ludzie.
  5. Koty są cały czas pilnowane, jeżeli są na dworze
  6. Zawołane błyskawicznie pojawiają się w domu
  7. Są coraz starsze, co powoduje, że mają tylko chęć do leżenie na słońcu 🙂
  8. Nie nadają się do adopcji, bo są półdzikie.
  9. Wszystkie w okolicy koty  wychodzące umarły ze starości, wyjątkowo bezpieczna jak na razie okolica.

Victor Miko

Milenka

Jest niestety grupa kotów, które zwyczajnie męczą się w domu. Wzięte z ulicy, wychowane na ulicy, nie zawsze akceptują zamknięcie w domu.

Taka właśnie jest ta dwójka kotów. Jedyne co można to te wyjścia zabezpieczyć jak tylko się da, aby mogły w miarę bezpiecznie przebywać na dworze.

Ja nie wychodzę na podwórku sam,

bo persy nie nadają się do samodzielnych wycieczek, bo to są zwyczajne sieroty… Pers ze względu na płaski pyszczek ma trudności z jedzeniem, radzeniem sobie na wolności i walką z innymi kotami…

To nie ten rodzaj kota i nie ta rasa, by wypuszczać na dwór.

Wychodzić to ja mogę tylko w szelkach, jak to robić zajrzyj tutaj i kliknij 🙂

Niestety zdarza się, że ludzie te kochane i piękne koty wyrzucają z domu, a potem wolontariusze znajdują je w tragicznym stanie. Tak było z moim poprzednikiem Czekoladowym Joe (klik).  Bardzo zaniedbany został znaleziony w styczniu o 5:00 nad ranem przy temperaturze -31st.C na Monciaku w Sopocie i trafił do Pańci. Odszedł do lepszego świata w 2017 r. w wieku ok. 21 lat.

A potem przyjechałem ja do domu Pańci…ja przyjechałem, ja, ja, ja Juliusz Cesar... Koty takie właśnie są, ja jest najważniejsze 🙂

Przybij łapkę!

🐾🐾

Juliusz Cesar

Ten post ma 61 komentarzy

  1. Toksyczna

    Wiem coś na ten temat bo sama mam wychodzącego kota.

Dodaj komentarz