Czy chcesz popływać jachtem ?
dav

Czy chcesz popływać jachtem ?

Czy lubisz pływać jachtem ?

Chcielibyście popływać ? To posłuchajcie jak może być czasami….

Po wczorajszym pływaniu w słońcu wypływamy w  niedzielę i jest chłodno na szczęście. Normalka, zaliczamy radośnie Kanał Elbląski i wpływamy na Zalew Wiślany główny, pod żaglami, pogoda do żeglugi .

Czego więcej trzeba? Sama radość i przyjemność 🙂

Czy chcesz popływac jachtem ?

Musimy jednak pamiętać, że pogoda na akwenach wodnych jest zmienna ponoć jak kobieta.

I zaczęło się.

Wychodzę z mesy patrzę  na niebo za rufę, auuu te chmury są za czarne

Mówię do Kapitana:

– Patrz czarne, idzie  burza…boję się.

-Niedobrze- odpowiada- uciekamy na wszelki wypadek do Suchacza, włączamy silnik.

Jedno szarpnięcie, nie zapala, drugie szarpnięcie nie zapala, trzecie, dziesiąte….Nie działa…

I już wiem , że będę miała swój prywatny horror..

Na wodzie jest 2-3 w sakli Beauforta, Kapitan i żeglarze bez problemu pływają w takich warunkach, ale nie ja !!!

Wiatr wzmaga się.

Łodzią zaczyna kołysać, przechodzą małe szkwały, robi się pełna 3 w skali Beauforta.

Kapitan krzyczy wkładaj kamizelkę, wkładam, z nerwówo ręce mi się trzęsą, nie mogę zapiąć albo spiąć prostych rzeczy, trwa to wieczność, w końcu mam włożoną, zaczynam się denerwować.

-Siadaj do steru – krzyczy, o matko tylko nie to…

Siadam. Woda wokół kipi, buja na boki, zastanawiam się, kiedy wypadnę, staram się trzymać wszystkiego, czego się da, wpadam w panikę. Kapitan wskakuje na nadbudówkę i zwija grota. Krzyczy do mnie:

-Ustaw się pod wiatr, pod wiatr…

W panice i bezradności drę się:

-Nie wiem jak !!! – A przed chwilą wiedziałam

-W lewo rumpel, w lewo, patrz na mnie, w tę stronę… – kiwa ręką we właściwą stronę

Ledwo  żywa ze strachu, skręcam jacht w lewo i ustawiam pod wiatr, trzęsę się jak galareta..

Panika…panika…panika…

Za burtą jest już 4 st. Beuforta…

Zwijanie grota trwa i trwa i trwa…zostajemy tylko na foku, który łatwo się zwija na rollerze.

Mijają wieki…W końcu Kapitan schodzi i przejmuje ster. Aby wejść do portu w Suchaczu musimy zrobić długi hals czyli płyniemy w przeciwnym kierunku od portu po skosie.

Trwa to za długo jak na moją wytrzymałość, o wiele za długo, próbuję opanować strach, ale nie mogę.

Wracamy, próbujemy wejść do portu,  ale wiatr nas spycha za daleko.

Druga próba, długi hals i próba wejścia do portu, nie udaje się…wiatr tężeje…

Panika, panika, panika…

A fale robią się coraz dłuższe i wyższe.

To wszystko trwa wieczność, bujanie jachtem coraz mocniejsze, nie patrzę już na fale, chociaż w oddali widzę, że inne jachty pływają, więc teoretycznie wiem, że powinno być bezpiecznie, ale moja psychika tego nie wytrzymuje i jestem przerażona.

Podejmujemy decyzję i płyniemy do Tolkmicka, bo wiatr sam nas tam zaniesie przy pomocy foka oczywiście.

Jest już 5 st. W skali Beuforta.

Strach strach strach..

Jacht przechyla się coraz mocniej na boki, fala uderza w lewą burtę i przechodzi na prawo.I tak raz za razem. Jedna za drugą, jest ich wiele… Przypomniały mi się wszystkie filmy o tonących statkach, jachtach i kutrach…

-Nie bój się- mówi Kapitan- wszystko jest pod kontrolą

Przy którymś bujnięciu podniosłam się i rzuciło mnie między siedzenia, zostaję w tej pozycji bezradnie i patrzę na Kapitana , uśmiecha się do mnie chcąc dodać mi otuchy, też się sztucznie uśmiecham, ale nie mam już sił. Robi mi się niedobrze…Ciśnienie krwi to mam chyba tak ze 300… Adrenalina szaleje…Ale z jachtu nie wysiądziesz jak z samochodu, czuję się jak w pułapce…

Nie podnoszę się przez jakiś czas, ale widok wody mnie denerwuję, podczas bujnięcia turlam się na lewo i zostaję w pozycji  klęcząc na kolanach i kładę się częściowo na siedzenie, zamykam oczy. Zakrywam rękoma twarz, nie chcę widzieć i słyszeć. Męczą mnie mdłości , nie wiem czy z nerwów czy od bujania…

Strach strach strach…

Jak się uspokoić i przestać panikować ? Zaczynam liczyć… doliczam do 500… Podnoszę głowę i lepiej żebym tego nie robiła, po falach widzę, że mamy 6 w sakli Beauforta a w porywach więcej…

Znowu zamykam oczy i staram się opanować…

Strach osiąga zenit…

Minuty trwają wieczność…chyba  zaraz umrę i nic nie mogę zmienić, musimy dopłynąć do portu.

Bezradność i strach. Trwa to wieczność.

Kiedy za następnym razem otwieram oczy i patrzę na wodę widzę boje wjazdowe do portu w Tolkmicku, wiem że jesteśmy już blisko wejścia do portu.

Strach się zmniejsza , wiatr zwiększa…

Wpływamy, wejście szerokie, ale i tak wiatr nas pcha prosto na betonowe nabrzeże w tempie błyskawicznym. Nic tylko rozbić łódkę , gdyby nie gumowe, wielkie odbijacze. Lądujemy na nich z hukiem wody i szalejącym wiatrem. Kapitan cumuje, a ja nie wierzę, że jestem na stałym lądzie.

Ląd , ląd , ląd  , nie mam siły się cieszyć, ale jestem cała i żywa .

Kapitan powiedział później, że byłam zielona, fioletowa i biała jak ściana… Dla mnie to był horror, ale dla prawdziwych żeglarzy i Kapitana jest to pogoda do pływania.

Kapitan przy każdej pogodzie porusza się po jachcie swobodnie, wie co robić, jak robić, dziecko morza i wody, on czuje wodę , ja nie.

Nieeee, ja się nie nadaję do takiego pływania, nigdy w życiu…

Nigdy w życiu takich niespodzianek z tym cholernym silnikiem i tą zmienną pogodą, ale przy pływaniu tak bywa czasami i pogoda nigdy do końca nie jest pewna i co za chwilę będzie się działo na wodzie..

Nadal chcecie pływać ? :-))

Następnego dnia Kapitan sam wrócił jachtem, bez problemu, już przy lepszej pogodzie, silnik zapalił po przeczyszczeniu świec, a ja na razie siedzę twardo w domu, będę pływać, jak wiatr będzie zero stopni :-))

KB

Jak wygląda prawdziwy sztorm z kabiny Kapitana potężnego statku, brrrrr...tutaj kliknij

To jest 6 wpis w Dzienniku Jachtowym tutaj kliknij 🙂

Ten post ma 63 komentarzy

  1. Bardzo lubię pływanie jachtem, ale nigdy nie trafiłam na tak silny wiatr. Nie mam pojęcia, jak wtedy bym się czuła. Twoja opowieść brzmiała przerażająco.

  2. Osobiście okropnie boję się wody…wchodze do basenu na mus:) a co dopiero sztorm ..masakra jak czytałam to miałam gęsia skórkę

  3. Mam jezioro pod nosem i wielką nadzieję, że w najbliższy weekend uda nam się pływać 🙂

    1. Naprawdę? Zazdroszczę Wam. Wspaniałe mieć tak blisko jezioro, nad którym można spędzić czas z rodziną.

  4. Czytam już któryś post i te pływanie zawsze kończy się u was przygodami 🙂

    1. I to jest prawda :-)))
      Woda jest nie przewidywalna…
      A Pańcia nie lubi „sztormów” …
      Najlepiej jak wiatr jest koło 0 st.

  5. Jak wiele znaczy zaufanie wobec kapitana, to podstawa zanim człowiek zdecyduje się na taką przygodę, a różnie podczas niej bywa z pogodą. 🙂

  6. Niezły thriller 😀 To jest właśnie to czego się boję i pewnie też bym panikowała.

  7. I tak bym chciała popływać jachtem xD

  8. Ja z pewnością w tej sytuacji bym spanikowała. Umiem pływać, ale boję się wody -niestety kiedyś się topiłam i mam uraz

  9. W sumie to nie wiem, czy lubię, bo pływałam jachtem tylko raz i to bardzo dawno temu. Ale w sumie chętnie popływałabym jeszcze raz.

  10. Nie płynęłam jachtem i specjalnie mnie do tego nie ciągnie. 🙂

  11. Ja bardzo często pływam, przeważnie statkami. Teraz już się do tego przyzwyczaiłam. Zazwyczaj pływam promem z Anglii do Francji. zdarzało się również podczas olbrzymich fal. Cudowne widoki i super przeżycie.

  12. z chęcią bym popłynęła! 🙂

  13. Za takie atrakcje, to ja podziękuję! Wolę rower!

  14. Mnie czeka pływanie za 2 tyg. Chociaż na jeziorze nie spodziewam się 5 stopni w skali, to jednak warto mieć na uwadze zagrożenia 🙂 THX

  15. Nigdy nie płynęłyśmy jachtem 🙂 Może kiedyś będziemy miały okazję 🙂

  16. Jachtem nie pływałam ale statkiem i łodzią tak.
    Też nie lubię wielkich fal, zawsze z początku ogarnia mnie przerażenie jak łodzią, statkiem kołysze za mocno ale później znów się uspokajam i przestają panikować.

  17. Tu gdzie aktualnie mieszkam jest dość spore jezioro z zapleczem turystycznym. Spróbuję zaciągnąć moją rodzinkę na jakiś fajny rejs.

  18. Zajrzałam w link, który przenosi do filmu jak wygląda sztorm z pokładu. Przyznam, że chyba bym miała pierdla 😛

  19. Uwiebiam morze. Totalnie mnie uspokaja.a jachtem kiedyś płynęłam. Było super.

  20. Wow sporo przeżyć ekscytujaca taka eskapada.

  21. Przy t upale to raj płynąć w nieznany chłód 😂

  22. Ja na jacht nie dałabym się namówić;)

  23. Super opisane, jest napięcie 🙂 Weszłam na filmik na końcu i dostałam choroby morskiej – jestem pod wrażeniem, że dałaś radę, nawet jesli nie było az tak strasznie jak na morzu

  24. Nie pływałam nigdy ma jachcie, a to musi być super przygoda 😉

  25. Oj nie, takie atrakcje to nie dla mnie. Nie umiem pływać i chyba Już rel umarła ze strachu. Raczej nie wyruszamy na zbyt głębokie wody, czasami jakiś rejs po spokojnej rzece albo idealnie gładkim jeziorze 😉

    1. A z Ciebie bardzo dzielna kobieta! Podziwiam, że wytrzymałaś te wszystkie morskie zawirowania – i nawet potrafisz o tym tak z humorem i dystansem pisać )

  26. O matko! Tak pięknie, ale także tak niebezpiecznie!

  27. Całe szczęście, że nic Ci się nie stało. Chętnie popływałabym jachtem, raz jako dziecko byłam na koloniach żeglarskich i było super! Pozdrawiam

  28. Kapitan to prawdziwy wyga, jak tak czytałam to w głowie mi Czerwone Gitary zaczęły śpiewać „A bosman tylko zapiął płaszcz. I zaklął: – Ech, do czorta!”… Fajnie się to czyta, ale chyba nie chciałabym być na twoim miejscu. A pomyśleć, że w podstawówce marzyłam o długim, morskim rejsie jachtem 😛

    1. O właśnie tak się czułam, jak te 10 st. w skali Beauforta w tej piosence :-)))

  29. Byłam raz na jachcie, trafiliśmy 7 st. Więcej nie wsiadłam 😂

  30. Z pogodą nie ma żartów, szczególnie na wodzie.

  31. Ten tekst zdecydowanie działa na wyobraźnię.
    Zgadzam się z wyciągniętymi wnioskami-pogoda nad wodą jest zmienna jak kobieta i trzeba mieć ogromny respekt do Natury.

  32. Świetnie opisałaś tą przygodę ! Dobrze, że wszystko zakończyło się ok – będzie co wspominać 🙂

  33. O nie, dziękuję bardzo, pływałam łódką, kajakiem, jachtem nigdy i raczej podziękuję, na pewno nie w burzę!

  34. Jachtem jeszcze nie płynęłam, ale gdzieś na morzu śródziemnym było fajnie 😀

  35. Wiem, że dla Ciebie był to horror, ale genialnie to opisałaś 🙂

  36. Płynęłam jachtem, super przygoda!
    Super frajda, wiatr we włosach.
    Cudowne uczucie, nawet burza nie straszna.

  37. Ale przygoda! Często jest tak, że jesteśmy pewni swojej wiedzy, mamy ją, a w sytuacji ryzyka i paniki – wszystko nagle zapominamy! Dobrze, że dotarliście cali na ląd!

  38. Umarłabym ze starchu. bardzo boję się wody, nie umiem pływać i takie ‚”atrakcje” omijam szerokim łukiem 🙂

  39. Nigdy nie płynęłam jachtem, ale to musi być wspaniała przygoda.

  40. Wow, co za przeżycie? przygoda? ale tak to już bywa, nie wiemy co nas kiedy spotka.

  41. Lubię spędzać czas nad wodą ale również trzeba zadbać o bezpieczeństeo nad wodą.

  42. Nie ciągnie mnie do pływania jachtem. Za to bardzo lubię śmigać skuterem wodnym i motorówką.

  43. ja bym chyba umarła ze strachu. Wodę darzę ogromnym respektem.

    1. Też myślałam ,że umrę …

  44. Nie zazdroszczę. Ja bym chyba całkowicie spanikowała w takiej sytuacji…

  45. Kiedyś widziałam na jachcie kocurka, siedział dumny i obserwował świat wokół niego z wielką wnikliwością, pozornie niezainteresowany, a ja zastanawiałam się, czy z niego prawdziwy podróżnik, czy może ciężko mu było opanować strach przed wodą. 😉

  46. Kiedyś pływałam jachtem, ale uprawnienia miała koleżanka. W takich sytuacjach, jak zbliżająca się burza, dobrze jeśli kilka osób ma pojęcie o tym, co należy zrobić. Obecnie wsiadłabym na jacht, kiedy będę miała patent lub z kimś bardzo zaufanym. 🙂

Dodaj komentarz

Close Menu